Odstawienie narkotyków lub alkoholu często kojarzy się przede wszystkim z głodem substancji, bezsennością, obniżonym nastrojem i fizycznym osłabieniem. Znacznie mniej mówi się o złości. Tymczasem wiele osób rozpoczynających trzeźwienie staje się rozdrażnionych, niecierpliwych, impulsywnych, a czasem wręcz wybuchowych.
Złość może pojawiać się nagle. Powodem staje się niewinne pytanie, zwrócenie uwagi, hałas, nieporozumienie albo drobna zmiana planu. Osoba, która jeszcze chwilę wcześniej była spokojna, podnosi głos, trzaska drzwiami lub mówi rzeczy, których później żałuje.
Dla bliskich bywa to szczególnie trudne. Mogą myśleć:
„Przecież już nie bierze. Dlaczego nadal zachowuje się w ten sposób?”
Odstawienie substancji nie sprawia jednak, że układ nerwowy natychmiast odzyskuje równowagę, a człowiek od razu potrafi spokojnie radzić sobie z napięciem. Zaburzenia snu, niepokój, rozdrażnienie, obniżony nastrój i trudności z koncentracją mogą być częścią zespołu abstynencyjnego lub wczesnego okresu zdrowienia. Ich przebieg zależy między innymi od rodzaju substancji, długości jej używania, stanu zdrowia i współwystępujących problemów psychicznych.
Złość po odstawieniu jest zatem zjawiskiem, które można zrozumieć. Nie oznacza to jednak, że trzeba akceptować agresję, groźby lub przemoc.
Złość jest naturalną emocją. Informuje, że człowiek czuje się zagrożony, bezradny, niesprawiedliwie potraktowany albo że zostały przekroczone jego granice.
Sama emocja nie jest czymś złym. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek:
W terapii nie chodzi więc o to, aby „nigdy się nie złościć”. Celem jest nauczenie się rozpoznawania emocji i reagowania na nią w sposób, który nie niszczy trzeźwości, relacji ani poczucia własnej wartości.
Substancja przez długi czas mogła pełnić funkcję emocjonalnego regulatora. Pomagała na chwilę stłumić lęk, smutek, napięcie, samotność, wstyd lub poczucie bezradności.
Z czasem człowiek przestawał szukać innych sposobów radzenia sobie z emocjami. Zamiast rozmawiać, odpocząć, poprosić o pomoc albo rozwiązać problem, sięgał po substancję.
Po jej odstawieniu trudne emocje nie znikają. Wręcz przeciwnie — mogą być odczuwane jeszcze intensywniej. Człowiek zostaje z napięciem, którego nie potrafi nazwać ani bezpiecznie rozładować. Złość staje się wtedy najszybszą i najbardziej dostępną reakcją.
Leczenie uzależnienia obejmuje więc nie tylko zaprzestanie używania substancji, lecz także naukę nowych sposobów myślenia, przeżywania emocji i radzenia sobie z problemami.
Regularne używanie substancji wpływa na pracę mózgu i zachowanie człowieka. Po odstawieniu organizm musi przystosować się do funkcjonowania bez środka, do którego zdążył się przyzwyczaić. W tym okresie mogą występować między innymi niepokój, wahania nastroju, problemy ze snem, rozdrażnienie, obniżona tolerancja frustracji i silny głód substancji.
Człowiek może wówczas reagować zbyt mocno na zwyczajne sytuacje. Drobna uwaga brzmi jak atak. Prośba wydaje się próbą kontrolowania. Opóźnienie lub odmowa są przeżywane jak poważne odrzucenie.
Nie zawsze jest to świadoma decyzja. Czasem reakcja pojawia się szybciej, niż człowiek zdąży zastanowić się nad jej konsekwencjami.
Substancja mogła przez długi czas przykrywać:
Po odstawieniu te emocje mogą wrócić. Złość bywa wówczas emocją „na wierzchu”, pod którą kryją się znacznie trudniejsze uczucia.
Łatwiej powiedzieć: „Wszyscy mnie denerwują”, niż przyznać:
„Boję się, że sobie nie poradzę”.
„Wstydzę się tego, co zrobiłem”.
„Nie wiem, kim jestem bez narkotyków”.
„Czuję, że zawiodłem wszystkich”.
„Boję się, że rodzina już nigdy mi nie zaufa”.
Złość może więc działać jak pancerz. Daje chwilowe poczucie siły, gdy pod spodem znajduje się lęk, bezradność lub wstyd.
W czasie używania substancji człowiek może unikać myślenia o skutkach swojego zachowania. Po rozpoczęciu trzeźwienia zaczyna wyraźniej widzieć:
To bolesna konfrontacja. Zamiast od razu przyjąć odpowiedzialność, człowiek może próbować przerzucić ją na otoczenie.
„Gdybyście mnie bardziej wspierali, nie doszłoby do tego”.
„To przez was zacząłem brać”.
„Wszyscy tylko wypominacie mi przeszłość”.
Takie słowa mogą ranić. Często są jednak próbą ucieczki przed wstydem, poczuciem winy i świadomością własnych strat.
Niewyspany człowiek ma mniejszą zdolność do spokojnego reagowania na frustrację. W okresie odstawienia bezsenność, płytki sen, koszmary, zmęczenie i zaburzony rytm dnia mogą dodatkowo zwiększać drażliwość.
Problemy ze snem należą do objawów pojawiających się przy odstawianiu różnych substancji i mogą utrudniać codzienne funkcjonowanie oraz leczenie.
Dlatego praca nad złością nie zawsze zaczyna się od rozmowy o emocjach. Czasem najpierw trzeba zadbać o sen, regularne posiłki, leczenie objawów abstynencyjnych i bezpieczny plan dnia.
Pobyt w ośrodku, zasady terapii, ograniczenia, konieczność punktualności i rozmowy o swoim zachowaniu mogą być przeżywane jako utrata niezależności.
Osoba uzależniona może myśleć:
„Wszyscy mówią mi, co mam robić”.
„Nikt mnie nie rozumie”.
„Jestem traktowany jak dziecko”.
„Nie będę się nikomu tłumaczył”.
Złość daje wtedy chwilowe poczucie kontroli. Pozwala odsunąć rozmowę, zamknąć temat albo przestraszyć osobę, która próbuje postawić granicę.
W terapii ważne jest stopniowe odkrywanie, że prawdziwa niezależność nie polega na robieniu wszystkiego pod wpływem impulsu. Polega na zdolności dokonywania wyborów mimo napięcia, głodu substancji i trudnych emocji.
Zrozumienie przyczyn złości nie oznacza akceptowania każdego zachowania.
Odstawienie substancji, trudna przeszłość, trauma, wstyd czy objawy abstynencyjne nie dają prawa do:
Można jednocześnie powiedzieć:
„Rozumiem, że przeżywasz teraz bardzo silne napięcie”
oraz:
„Nie zgadzam się, żebyś krzyczał, groził albo niszczył rzeczy”.
Taka postawa łączy empatię z granicami. Człowiek otrzymuje komunikat, że jego emocje są ważne, ale nadal odpowiada za to, w jaki sposób je wyraża.
Wybuch złości rzadko pojawia się zupełnie bez ostrzeżenia. Zazwyczaj wcześniej występują sygnały fizyczne, emocjonalne i poznawcze.
Mogą to być:
Jednym z elementów pracy terapeutycznej jest stworzenie własnej „mapy złości”: rozpoznanie sytuacji, myśli, sygnałów z ciała i zachowań, które zwykle poprzedzają wybuch. Programy pracy nad złością stosowane u osób z zaburzeniami związanymi z używaniem substancji często wykorzystują podejście poznawczo-behawioralne, obserwację wyzwalaczy oraz naukę nowych reakcji.
Im wcześniej człowiek zauważy narastające napięcie, tym większą ma szansę, aby zatrzymać reakcję.
Przerwanie rozmowy nie musi oznaczać ucieczki. Może być odpowiedzialną decyzją.
Można powiedzieć:
„Czuję, że zaczynam tracić kontrolę. Potrzebuję dwudziestu minut przerwy i wrócę do tej rozmowy”.
Ważne, aby rzeczywiście wrócić do tematu. Inaczej przerwa może stać się sposobem unikania odpowiedzialności.
Zmiana miejsca może pomóc obniżyć napięcie. Krótki spacer, wyjście do spokojnego pomieszczenia albo rozmowa z terapeutą są bezpieczniejsze niż pozostawanie w konflikcie do momentu wybuchu.
Nie chodzi o demonstracyjne wyjście, lecz o świadome odsunięcie się od bodźca.
Kiedy organizm jest silnie pobudzony, samo powtarzanie „muszę się uspokoić” zwykle nie wystarcza.
Pomóc mogą:
Celem nie jest natychmiastowe usunięcie emocji. Chodzi o obniżenie pobudzenia do poziomu, na którym człowiek ponownie może myśleć i podejmować decyzje.
Zamiast zatrzymywać się na zdaniu „jestem wściekły”, warto zapytać:
„Co jest pod moją złością?”
„Czy czuję się odrzucony?”
„Czy się boję?”
„Czy jest mi wstyd?”
„Czy czuję się bezradny?”
„Czy ktoś przekroczył moją granicę?”
Nazwanie właściwej emocji zmienia sposób reagowania. Człowiek może wtedy poprosić o pomoc, wyjaśnić nieporozumienie albo postawić granicę bez atakowania innych.
W złości łatwo uznać własną interpretację za fakt.
Myśl:
„Oni chcą mnie upokorzyć”
nie zawsze oznacza, że ktoś rzeczywiście miał taki zamiar.
Pomocne są trzy pytania:
Taka analiza nie polega na ignorowaniu własnych uczuć. Pomaga jednak oddzielić rzeczywiste zdarzenie od myśli, która dodatkowo zwiększa napięcie.
W chwili silnej złości nie warto:
Decyzja podjęta w szczycie napięcia często nie jest zgodna z tym, czego człowiek naprawdę chce dla siebie.
Po trudnej sytuacji warto zapisać:
Nie chodzi o tworzenie idealnych notatek. Celem jest zauważenie powtarzającego się schematu.
Złość może być ważnym materiałem terapeutycznym. Pokazuje, jakie sytuacje wywołują poczucie zagrożenia, odrzucenia lub bezradności. Może także ujawniać przekonania wyniesione z domu rodzinnego, wcześniejsze doświadczenia przemocy albo trudności z zaufaniem.
Ukrywanie złości przed terapeutą nie sprawia, że ona znika. Otwarta rozmowa pozwala przyjrzeć się jej bez oceniania i nauczyć się bezpieczniejszych reakcji.
Terapie behawioralne mogą pomagać rozpoznawać myśli, emocje i sytuacje prowadzące do używania substancji oraz wzmacniać zdolność radzenia sobie z nimi bez powrotu do nałogu.
Ryzyko wybuchu rośnie, gdy człowiek jest:
Regularne jedzenie, sen, ruch, odpoczynek i przewidywalny rytm dnia mogą wydawać się mało spektakularne. W praktyce tworzą jednak podstawę, bez której znacznie trudniej kontrolować emocje.
Agresywna reakcja często zastępuje prosty komunikat.
Zamiast:
„Odczepcie się ode mnie!”
można powiedzieć:
„Jestem przeciążony i potrzebuję teraz chwili ciszy”.
Zamiast:
„Nikt mi tu nie ufa!”
można powiedzieć:
„Trudno mi zaakceptować, że odbudowanie zaufania wymaga czasu”.
Zamiast:
„Wszyscy się mnie czepiają!”
można powiedzieć:
„Kiedy słyszę kilka uwag jednocześnie, czuję się atakowany. Porozmawiajmy o jednej sprawie”.
Takie komunikaty nie przychodzą naturalnie od razu. Są umiejętnością, którą ćwiczy się tak samo jak każdą inną.
Przeprosiny są ważne, ale nie powinny kończyć całej sprawy.
Dojrzała odpowiedzialność brzmi:
„Krzyczałem i obraziłem cię. To było niewłaściwe. Nie chcę się tłumaczyć złością. Następnym razem przerwę rozmowę wcześniej i porozmawiam o tym z terapeutą”.
Nie wystarczy powiedzieć:
„Przepraszam, ale mnie sprowokowałeś”.
Słowo „ale” często przenosi odpowiedzialność z powrotem na drugą osobę.
Bliscy nie muszą pełnić funkcji terapeutów. Nie są również odpowiedzialni za regulowanie każdej emocji osoby uzależnionej.
Mogą natomiast:
Pomocny komunikat może brzmieć:
„Widzę, że jesteś bardzo zdenerwowany. Porozmawiamy, kiedy będziemy mogli zrobić to bez krzyku”.
Albo:
„Masz prawo się złościć. Nie masz prawa mnie obrażać. W tej chwili kończę rozmowę”.
Wspieranie osoby w leczeniu nie oznacza zgody na przemoc ani rezygnacji z własnych granic.
Nie każda drażliwość jest niebezpieczna. Są jednak sytuacje, których nie należy tłumaczyć wyłącznie trudnym okresem odstawienia.
Pilnej pomocy wymagają między innymi:
Odstawianie alkoholu, leków uspokajających, nasennych lub niektórych innych substancji może prowadzić do poważnych, a nawet zagrażających życiu powikłań. Detoksu nie należy więc zawsze przeprowadzać samodzielnie. W zależności od używanej substancji i stanu zdrowia konieczny może być nadzór medyczny.
W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia należy zadzwonić pod numer 112.
Złość po odstawieniu substancji nie musi oznaczać, że terapia nie działa. Czasem pojawia się właśnie dlatego, że człowiek po raz pierwszy od dawna naprawdę odczuwa swoje emocje.
Początkowo może nie umieć sobie z nimi poradzić. Może reagować zbyt mocno, mylić lęk ze złością, a troskę odbierać jako kontrolę. To jednak nie musi pozostać jego stałym sposobem funkcjonowania.
W terapii człowiek może nauczyć się:
Zdrowienie nie polega na tym, że człowiek już nigdy nie będzie zły. Polega na tym, że złość przestaje kierować jego życiem.
Silna złość, rozdrażnienie i wahania nastroju mogą być jednym z najtrudniejszych doświadczeń początku trzeźwienia. Nie są jednak dowodem na to, że człowiek jest „zły”, „beznadziejny” albo niezdolny do zmiany.
Są sygnałem, że potrzebuje nauczyć się funkcjonować bez substancji, która wcześniej zastępowała mu wiele sposobów radzenia sobie z emocjami.
W bezpiecznych warunkach terapii można przyjrzeć się przyczynom złości, rozpoznać własne schematy i ćwiczyć nowe reakcje. Proces ten wymaga czasu, cierpliwości i gotowości do przyjmowania odpowiedzialności, ale zmiana jest możliwa.
Ośrodek Monar w Kęblinach pomaga osobom uzależnionym nie tylko przerwać używanie substancji, lecz także stopniowo odbudowywać umiejętności potrzebne do życia: rozpoznawanie emocji, tworzenie bezpiecznych relacji, radzenie sobie z kryzysami i szukanie pomocy, zanim napięcie doprowadzi do nawrotu.
Bo trzeźwość nie oznacza życia bez trudnych emocji.
Oznacza, że człowiek nie musi już przed nimi uciekać.
A website created by
ab-media.pl