Są ludzie, którzy od miesięcy nie piją alkoholu. Nie sięgają po narkotyki. Chodzą na terapię, pracują, odbudowują relacje z rodziną. Z zewnątrz wydaje się, że najtrudniejszy etap mają już za sobą.
A jednak wieczorem, kiedy zapada cisza, wracają wspomnienia.
Słowa, których nie da się cofnąć. Obietnice, których nie udało się dotrzymać. Twarze bliskich, którzy przez długi czas żyli w strachu, niepewności albo rozczarowaniu.
Czasami ktoś z rodziny mówi: „To już było. Najważniejsze, że teraz jesteś z nami”.
Ale człowiek, który wychodzi z uzależnienia, nie zawsze potrafi przyjąć te słowa.
Bo niekiedy najtrudniejszą osobą, od której trzeba uzyskać przebaczenie, okazuje się on sam.
Wychodzenie z uzależnienia często wiąże się z koniecznością zmierzenia się z tym, co wydarzyło się w przeszłości.
W czasie aktywnego uzależnienia wiele osób koncentruje się przede wszystkim na zdobywaniu substancji, unikaniu przykrych konsekwencji i radzeniu sobie z kolejnymi kryzysami. Nie oznacza to, że nie odczuwają wtedy winy. Niekiedy jednak dopiero w trakcie zdrowienia, kiedy codzienność staje się spokojniejsza, zaczynają w pełni dostrzegać skutki swoich wcześniejszych zachowań.
Mogą przypominać sobie nieobecność podczas ważnych rodzinnych wydarzeń, konflikty z partnerem, utracone pieniądze, kłamstwa czy sytuacje, w których zawiedli zaufanie najbliższych.
Pojawiają się pytania:
Jak mogłem tak postępować?
Dlaczego nie zatrzymałem się wcześniej?
Czy moje dzieci naprawdę mi wybaczyły?
Czy można odbudować życie, skoro tyle rzeczy zostało zniszczonych?
Czy w ogóle zasługuję na drugą szansę?
Takie myśli mogą być bardzo obciążające, zwłaszcza gdy człowiek zaczyna postrzegać siebie wyłącznie przez pryzmat dawnych błędów.
Warto jednak zrozumieć, że przyjęcie odpowiedzialności za przeszłość nie musi oznaczać nieustannego karania siebie.
Choć w codziennym języku często używamy tych pojęć zamiennie, z psychologicznego punktu widzenia warto je rozróżnić.
Poczucie winy zazwyczaj odnosi się do konkretnego zachowania.
Człowiek myśli: „Zrobiłem coś złego. Skrzywdziłem kogoś. Chciałbym to naprawić”.
Wstyd częściej obejmuje całą ocenę własnej osoby.
Pojawia się przekonanie: „Jestem złym człowiekiem. Jestem bezwartościowy. Nic dobrego już ze mnie nie będzie”.
Ta różnica ma znaczenie.
Poczucie winy, choć bolesne, może stać się impulsem do zmiany. Może skłaniać do przeprosin, zadośćuczynienia i podejmowania bardziej odpowiedzialnych decyzji.
Wstyd natomiast, szczególnie gdy staje się przewlekły i głęboko zakorzeniony, może odbierać nadzieję oraz utrudniać szukanie pomocy.
W publikacjach dotyczących leczenia uzależnień zwraca się uwagę, że destrukcyjny wstyd może stanowić przeszkodę w zdrowieniu, natomiast konstruktywne przepracowanie poczucia winy może wspierać naprawianie wyrządzonych szkód.
Człowiek nie musi zaprzeczać własnym błędom, żeby przestać uważać się za osobę pozbawioną wartości.
Jednym z trudniejszych doświadczeń w procesie zdrowienia może być rozbieżność między obecnym sposobem życia a obrazem siebie utrwalonym przez lata.
Ktoś od dłuższego czasu utrzymuje abstynencję, wywiązuje się z obowiązków, stara się być uczciwy i odpowiedzialny.
A mimo to nadal myśli o sobie jak o człowieku, który zawsze zawodzi.
Dlaczego?
Ponieważ zmiana zachowania i zmiana przekonań na własny temat nie muszą następować jednocześnie.
Człowiek może już podejmować zupełnie inne decyzje, ale nadal nosić w sobie dawny obraz siebie.
Dodatkowym obciążeniem bywa lęk przed oceną otoczenia.
Nawet gdy najbliżsi okazują życzliwość, osoba w zdrowieniu może obawiać się, że przy pierwszym błędzie usłyszy: „Wiedziałem, że znowu będzie tak samo”.
W efekcie zaczyna stawiać sobie nierealistyczne wymagania. Uważa, że musi być idealnym partnerem, rodzicem lub pracownikiem, ponieważ nie wolno jej już nikogo rozczarować.
Problem polega na tym, że nikt nie potrafi żyć bez popełniania błędów.
Zdrowienie nie polega na staniu się człowiekiem idealnym. Polega między innymi na uczeniu się odpowiedzialnego życia pomimo własnych ograniczeń i trudnej przeszłości.
Nie wszystkie konsekwencje uzależnienia można odwrócić.
Nie zawsze udaje się odzyskać utracony związek. Nie wszystkie relacje rodzinne można odbudować. Czasami ktoś bliski nie chce ponownie zaufać, a czasami nawet nie ma już możliwości przeprowadzenia potrzebnej rozmowy.
To jedna z najtrudniejszych prawd, z którymi przychodzi się zmierzyć.
Wybaczenie sobie nie oznacza jednak udawania, że nic się nie wydarzyło.
Nie polega też na usprawiedliwianiu krzywdzących zachowań ani oczekiwaniu, że inni ludzie powinni zapomnieć o przeszłości.
Może natomiast oznaczać świadome przyjęcie kilku faktów:
Nie mogę zmienić tego, co zrobiłem, ale mogę uznać swoją odpowiedzialność.
Nie mogę zmusić innych do przebaczenia, ale mogę szanować ich granice.
Nie mogę odzyskać każdej straconej okazji, ale mogę podejmować inne decyzje dzisiaj.
Nie muszę przez całe życie powtarzać dawnych zachowań tylko dlatego, że kiedyś je podejmowałem.
Badania nad samowybaczeniem wśród osób leczących się z uzależnień wskazują, że istotną rolę mogą odgrywać akceptacja, empatia oraz działania służące naprawianiu relacji. Nie jest to zatem po prostu zapominanie o przeszłości, lecz proces łączący odpowiedzialność ze zmianą sposobu traktowania samego siebie.
Poczucie winy nie zawsze prowadzi do pozytywnych zmian.
Czasami staje się tak silne, że człowiek zaczyna unikać kontaktów z innymi, wycofywać się z codziennych aktywności albo uważać, że nie zasługuje na pomoc.
Mogą pojawiać się myśli:
„I tak wszystko zepsuję”.
„Nie ma sensu się starać”.
„Wszyscy byliby szczęśliwsi beze mnie”.
„Nie zasługuję na to, żeby było mi dobrze”.
Szczególnie niebezpieczna staje się sytuacja, w której alkohol lub inne substancje zaczynają być postrzegane jako sposób na chwilowe uwolnienie się od tych emocji.
Silny wstyd, stres i izolacja społeczna mogą zwiększać trudności związane z utrzymywaniem zdrowienia. Nie oznacza to, że każda osoba doświadczająca poczucia winy powróci do używania substancji, lecz że takich emocji nie należy ignorować.
Dlatego ważne jest, aby osoba wychodząca z uzależnienia mogła bezpiecznie rozmawiać o tym, co przeżywa.
Jeżeli poczuciu winy towarzyszy narastająca beznadzieja, objawy depresyjne lub myśli o odebraniu sobie życia, potrzebna jest pilna pomoc specjalisty. W razie bezpośredniego zagrożenia życia należy zadzwonić pod numer 112.
Zdarza się, że osoba wychodząca z uzależnienia wielokrotnie przeprasza swoich bliskich.
Przeprasza za dawne kłamstwa, konflikty, nieobecność, utracone pieniądze.
Bliscy odpowiadają, że przyjęli przeprosiny, ale to nie wystarcza.
Po pewnym czasie temat wraca.
Dlaczego?
Ponieważ kolejne przeprosiny mogą być próbą uzyskania zewnętrznego potwierdzenia czegoś, w co człowiek sam nie potrafi jeszcze uwierzyć: że naprawdę może się zmienić.
Tymczasem odbudowa zaufania zazwyczaj wymaga czegoś więcej niż słów.
Potrzebuje czasu, konsekwencji, przewidywalnego zachowania i poszanowania granic innych osób.
Podobnie jest z zaufaniem do samego siebie.
Nie odzyskuje się go jedną decyzją.
Może stopniowo wzrastać wraz z doświadczeniem, że potrafimy dotrzymywać zobowiązań, podejmować odpowiedzialne decyzje i radzić sobie z trudnościami bez powracania do dawnych zachowań.
Czasami najważniejszą formą przeprosin staje się po prostu inne życie.
Nie istnieje jedno zdanie ani jedno ćwiczenie, które pozwala natychmiast uwolnić się od poczucia winy.
Można jednak stopniowo zmieniać sposób odnoszenia się do własnych doświadczeń.
Zamiast myśleć: „Jestem beznadziejny”, spróbuj nazwać konkretne zachowanie: „Zawiodłem bliską osobę i chcę pracować nad odbudowaniem zaufania”.
Nie chodzi o umniejszanie odpowiedzialności, lecz o unikanie przekonania, że pojedyncze działania albo nawet trudny okres życia definiują człowieka na zawsze.
Nie możesz kontrolować uczuć innych ludzi ani przyspieszyć procesu odbudowy relacji.
Możesz natomiast wpływać na swoje obecne postępowanie, regularność terapii, uczciwość, sposób komunikowania się i realizowanie zobowiązań.
Niektórzy bliscy potrzebują wielu miesięcy, a nawet lat, by ponownie poczuć się bezpiecznie.
Czasami pojednanie nie następuje.
Uszanowanie takiej decyzji również może być wyrazem odpowiedzialności.
Osoby zmagające się z silnym wstydem mogą łatwo dostrzegać własne potknięcia i jednocześnie pomijać pozytywne zmiany.
Warto regularnie przypominać sobie konkretne działania, które pokazują, że życie wygląda dziś inaczej.
Nie po to, by wymazać przeszłość, lecz żeby zobaczyć całość własnej historii.
Niektóre doświadczenia są zbyt obciążające, by samodzielnie uporządkować wszystkie związane z nimi emocje.
Psychoterapia i inne formy profesjonalnego wsparcia mogą pomagać w rozpoznawaniu destrukcyjnych przekonań, regulowaniu emocji oraz budowaniu zdrowszego obrazu siebie.
Rodzina często znajduje się w bardzo trudnej sytuacji.
Z jednej strony chce wspierać osobę, która podejmuje leczenie i stara się zmienić życie.
Z drugiej strony sama może nadal doświadczać bólu, rozczarowania, lęku i braku zaufania.
Dlatego pomoc nie powinna oznaczać rezygnacji z własnych potrzeb.
Bliscy mają prawo mówić o tym, co przeżyli. Mają prawo ustalać granice i potrzebować czasu.
Mogą jednak również wspierać proces zdrowienia, nie sprowadzając drugiego człowieka wyłącznie do jego uzależnienia.
W praktyce oznacza to między innymi zauważanie rzeczywistych zmian, unikanie upokarzających określeń, spokojne rozmawianie o trudnościach oraz zachęcanie do korzystania z profesjonalnej pomocy.
Wsparcie społeczne jest istotnym elementem zdrowienia, a badania wskazują na jego związek z lepszym samopoczuciem psychicznym i mniejszym nasileniem negatywnych skutków stygmatyzacji.
Warto pamiętać, że wspieranie nie oznacza usprawiedliwiania zachowań krzywdzących ani tolerowania przemocy.
Można jednocześnie wierzyć w możliwość zmiany drugiego człowieka i chronić własne bezpieczeństwo.
Leczenie uzależnienia nie sprowadza się wyłącznie do zaprzestania picia alkoholu czy używania narkotyków.
To również uczenie się rozpoznawania emocji, przyjmowania odpowiedzialności, budowania relacji i radzenia sobie z sytuacjami, które wcześniej mogły prowadzić do zachowań związanych z uzależnieniem.
W procesie terapii pojawia się przestrzeń do przyjrzenia się doświadczeniom, które budzą wstyd i poczucie winy.
Nie po to, by je bagatelizować.
Nie po to, by szukać wymówek.
Ale po to, by lepiej zrozumieć własne zachowania i wypracowywać zdrowsze sposoby funkcjonowania.
W Ośrodek MONAR w Kęblinach temat odpowiedzialności, relacji z innymi i odbudowywania własnego życia wpisuje się w szersze zagadnienia procesu zdrowienia, którym poświęcony jest nasz blog.
Każda historia jest inna. Każdy człowiek wnosi do procesu leczenia własne doświadczenia, trudności i możliwości.
Dlatego nie ma jednego uniwersalnego terminu, po którym wstyd znika, a przebaczenie staje się łatwe.
Być może najważniejsze jest zrozumienie, że nie trzeba czekać na całkowite uwolnienie się od trudnych emocji, aby zacząć żyć inaczej.
Można nadal żałować swoich dawnych decyzji i jednocześnie budować wartościową przyszłość.
Można pamiętać o wyrządzonych krzywdach i nie pozwalać, by pamięć o nich kierowała każdą kolejną decyzją.
Można przyjąć odpowiedzialność za przeszłość bez przekonania, że cierpienie jest obowiązkiem na resztę życia.
Wybaczenie sobie nie zawsze oznacza nagły przypływ ulgi.
Czasami jest to powolna zmiana sposobu myślenia:
Zamiast „Nie zasługuję na nic dobrego” pojawia się „Mam obowiązek żyć odpowiedzialnie, ale mam też prawo pracować nad lepszą przyszłością”.
Zamiast „Zawsze wszystko niszczę” pojawia się „W przeszłości popełniłem poważne błędy, ale mogę uczyć się nowych zachowań”.
Zamiast „Nigdy się nie zmienię” pojawia się „Zmiana wymaga czasu, wysiłku i wsparcia”.
I choć takie myśli nie rozwiązują wszystkich problemów, mogą stać się ważnym początkiem.
Czy poczucie winy po uzależnieniu jest normalne?
Tak. Wiele osób podczas zdrowienia doświadcza żalu, wstydu lub poczucia winy w związku z wcześniejszymi zachowaniami. Ważne jest jednak, by emocje te nie prowadziły do trwałego przekonania o własnej bezwartościowości.
Jak wybaczyć sobie błędy popełnione podczas uzależnienia?
Pomocne może być uznanie odpowiedzialności, podjęcie możliwych działań naprawczych, zaakceptowanie tego, czego nie można zmienić, oraz praca nad sposobem postrzegania siebie. Dla wielu osób ważnym elementem tego procesu jest terapia.
Czy wstyd może zwiększać ryzyko nawrotu uzależnienia?
Silny, przewlekły wstyd może utrudniać zdrowienie, szczególnie jeśli prowadzi do izolacji, beznadziei albo prób tłumienia emocji za pomocą substancji. Nie oznacza to jednak, że sam wstyd automatycznie powoduje nawrót.
Co zrobić, jeśli rodzina nie chce wybaczyć?
Należy uszanować uczucia i granice bliskich. Nie da się wymusić przebaczenia. Warto skupić się na trwałej zmianie własnego zachowania i korzystaniu ze wsparcia terapeutycznego.
Czy można odzyskać poczucie własnej wartości po uzależnieniu?
Tak. Odbudowywanie poczucia własnej wartości jest możliwe, choć zazwyczaj wymaga czasu. Pomocne bywają doświadczenia codziennej sprawczości, odpowiedzialne decyzje, relacje wspierające zdrowienie oraz profesjonalna pomoc.
Przeszłości nie można wymazać.
Niektóre wspomnienia pozostaną bolesne. Nie każda relacja zostanie odbudowana. Nie wszystkie konsekwencje dawnych zachowań znikną.
Ale człowiek to nie tylko jego błędy.
To również decyzje, które podejmuje dzisiaj, wysiłek wkładany w zmianę i sposób, w jaki traktuje innych ludzi.
Nie musisz zapominać o tym, co się wydarzyło, żeby przestać żyć wyłącznie przeszłością.
Jeżeli zmagasz się z uzależnieniem, poczuciem winy lub trudnościami związanymi ze zdrowieniem, warto poszukać profesjonalnego wsparcia.
MONAR Kębliny – monar-kebliny.pl.
A website created by
ab-media.pl