Wstać rano. Zrobić śniadanie. Pójść do pracy. Odpisać na wiadomość. Zapłacić rachunek. Zrobić zakupy. Posprzątać mieszkanie. Pamiętać o wizycie u lekarza. Przygotować coś do jedzenia na następny dzień.
Dla większości ludzi są to zwyczajne elementy codzienności.
Dla osoby, która przez długi czas żyła w uzależnieniu, właśnie takie proste rzeczy mogą okazać się zaskakująco trudne.
Nie zawsze największym wyzwaniem po odstawieniu narkotyków czy innych substancji jest przetrwanie wielkiego kryzysu. Czasami znacznie trudniejsze okazuje się coś zupełnie innego:
nauczyć się żyć wtedy, kiedy nic dramatycznego się nie dzieje.
Bo zdrowienie z uzależnienia nie polega wyłącznie na tym, żeby nie sięgać po substancję.
To również stopniowe uczenie się zwyczajnego życia.
W rozwiniętym uzależnieniu coraz większa część życia zaczyna koncentrować się wokół substancji.
Skąd ją zdobyć?
Kiedy można jej użyć?
Jak ukryć to przed rodziną?
Co zrobić, kiedy jej zabraknie?
Jak zdobyć pieniądze?
Jak poradzić sobie z konsekwencjami tego, co wydarzyło się poprzedniego dnia?
Stopniowo zwykłe obowiązki mogą schodzić na dalszy plan.
Problemy zaczynają pojawiać się w pracy, szkole, finansach, relacjach i prowadzeniu domu. Dzień przestaje być organizowany według zwyczajnego rytmu.
Organizuje go uzależnienie.
Dlatego po rozpoczęciu leczenia człowiek może nagle odkryć coś bardzo niewygodnego:
substancja zniknęła, ale wraz z nią nie pojawiła się automatycznie umiejętność normalnego funkcjonowania.
Tego trzeba się czasem nauczyć niemal od początku.
Z perspektywy bliskich sytuacja może wyglądać niezrozumiale.
Osoba przeszła terapię. Nie bierze. Wygląda znacznie lepiej. Zaczyna odzyskiwać siły.
A jednocześnie od tygodnia nie potrafi zadzwonić do urzędu.
Nie otworzyła kilku listów.
Odkłada zapisanie się do lekarza.
Nie może zabrać się za napisanie CV.
Ma problem z regularnym sprzątaniem pokoju.
Zapomina o prostych terminach.
Wtedy łatwo powiedzieć:
„Przecież wystarczy to zrobić”.
Problem w tym, że właśnie owo „wystarczy” może być dla osoby we wczesnym zdrowieniu ogromnym wyzwaniem.
Za jednym telefonem może kryć się lęk.
Za nieotwartym listem — strach przed konsekwencjami przeszłości.
Za odkładaniem poszukiwania pracy — brak wiary w siebie.
Za bałaganem — trudność w organizowaniu działań.
Za unikaniem obowiązków — przyzwyczajenie do uciekania od napięcia.
To, co z zewnątrz wygląda jak lenistwo, nie zawsze nim jest.
Może brzmieć paradoksalnie, ale część osób przez lata funkcjonujących w chaosie potrafi bardzo sprawnie działać w sytuacjach kryzysowych.
Kiedy pojawia się poważny problem, wszystko staje się jasne.
Trzeba działać.
Trzeba coś załatwić.
Trzeba przeżyć kolejny dzień.
Organizm i psychika są skoncentrowane na jednym zadaniu.
Znacznie trudniejszy może być zwyczajny wtorek, kiedy nic szczególnego się nie dzieje.
Nie ma dramatu.
Nie ma adrenaliny.
Nie ma natychmiastowego zagrożenia.
Jest za to kilkanaście małych rzeczy, które trzeba samodzielnie zaplanować.
I właśnie wtedy może pojawić się pustka:
Co ja właściwie mam ze sobą zrobić?
Uzależnienie często sprzyja funkcjonowaniu „od chwili do chwili”.
Liczy się teraźniejszość.
Przyszłość staje się czymś odległym.
Rachunek do zapłacenia za dwa tygodnie?
Badanie za miesiąc?
Umowa wymagająca załatwienia kilku formalności?
Oszczędzanie pieniędzy?
Planowanie przyszłego tygodnia?
Dla osoby przyzwyczajonej przez lata do reagowania głównie na bieżące potrzeby może być to zupełnie inny sposób myślenia.
Tymczasem zwyczajne życie wymaga nieustannego przewidywania.
Trzeba pamiętać, że jutro trzeba wstać wcześniej.
Że jeśli dzisiaj wyda się wszystkie pieniądze, za tydzień może ich zabraknąć.
Że pranie trzeba zrobić wcześniej, jeśli rano potrzebne będą czyste ubrania.
Że na spotkanie należy wyjść o określonej godzinie.
To banalne czynności.
Ale właśnie z takich banalnych czynności zbudowane jest samodzielne życie.
W ośrodku terapeutycznym wiele elementów dnia może mieć określoną strukturę.
Są godziny posiłków.
Zajęcia.
Obowiązki.
Spotkania.
Czas odpoczynku.
Rytm dnia.
Taka struktura daje bezpieczeństwo i pozwala stopniowo odzyskiwać stabilność.
Po powrocie do samodzielnego życia nagle pojawia się ogromna liczba decyzji.
O której wstanę?
Co dzisiaj zrobię?
Kiedy pójdę na zakupy?
Czy zadzwonię w sprawie pracy?
Co zjem?
Co zrobię wieczorem?
Z kim się spotkam?
Co zrobię, kiedy poczuję się źle?
Dla osoby, która dopiero odbudowuje swoje życie, ta swoboda nie zawsze od razu jest przyjemna.
Czasami początkowo może być przytłaczająca.
Codzienne życie po uzależnieniu ma jeszcze jedną trudną stronę.
Część pozornie zwyczajnych obowiązków zmusza człowieka do konfrontacji z konsekwencjami wcześniejszego życia.
Przeglądanie finansów może pokazać długi.
Rozmowa z pracodawcą może przypomnieć o utraconej pracy.
Kontakt z rodziną może uruchomić poczucie winy.
Wizyta u lekarza może wiązać się z lękiem o zdrowie.
Porządkowanie dokumentów może ujawnić zaniedbania, które ciągnęły się przez lata.
Dlatego proste zadanie może mieć ogromny ciężar emocjonalny.
Nie chodzi już tylko o zapłacenie rachunku.
Czasem chodzi o zmierzenie się z całym fragmentem własnej przeszłości.
Unikanie daje krótkotrwałą ulgę.
Nie otwieram pisma — przez chwilę nie muszę myśleć o problemie.
Nie dzwonię — nie muszę mierzyć się ze stresem rozmowy.
Nie sprawdzam konta — nie widzę swoich finansów.
Nie szukam pracy — nie ryzykuję odrzucenia.
Na kilka godzin napięcie może się zmniejszyć.
Ale problem pozostaje.
A często rośnie.
W ten sposób zaczyna powstawać znajomy mechanizm:
napięcie → unikanie → chwilowa ulga → większy problem → jeszcze większe napięcie.
W przeszłości kolejnym krokiem mogło być sięgnięcie po substancję.
Dlatego podczas terapii ważne jest nie tylko uczenie się radzenia sobie z głodem, ale również stopniowe rozwijanie umiejętności mierzenia się z codziennymi problemami bez ucieczki.
Słowo „rutyna” nie brzmi szczególnie atrakcyjnie.
A jednak dla osoby wychodzącej z uzależnienia może być jednym z ważnych elementów stabilizacji.
Regularne wstawanie.
Posiłki.
Sen.
Praca lub nauka.
Aktywność fizyczna.
Obowiązki.
Kontakt z ludźmi.
Odpoczynek.
Planowanie kolejnego dnia.
Takie rzeczy mogą wydawać się nieważne w porównaniu z wielkimi rozmowami terapeutycznymi.
Ale zdrowe życie bardzo często buduje się właśnie poprzez powtarzalność.
Nie przez jeden spektakularny przełom.
Przez setki małych decyzji podejmowanych każdego dnia.
Jednym z częstych problemów jest chęć odrobienia wszystkiego natychmiast.
Po rozpoczęciu zdrowienia człowiek może zobaczyć skalę zaległości:
trzeba znaleźć pracę,
spłacić długi,
naprawić relacje,
zadbać o zdrowie,
odzyskać zaufanie,
zacząć ćwiczyć,
uporządkować dokumenty,
znaleźć mieszkanie,
naprawić kilkanaście innych spraw.
Powstaje ogromna lista.
A razem z nią poczucie:
„Nie dam rady tego wszystkiego naprawić”.
I rzeczywiście — prawdopodobnie nie da się tego zrobić jednocześnie.
Dlatego zdrowienie często oznacza nauczenie się zupełnie innego sposobu działania:
jedna rzecz naraz.
Dzisiaj jeden telefon.
Jutro jeden dokument.
W tym tygodniu jedna zaległa sprawa.
Nie trzeba rozwiązać całej przyszłości w poniedziałek rano.
Posprzątanie własnej przestrzeni.
Punktualne pojawienie się na spotkaniu.
Przygotowanie posiłku.
Wykonanie powierzonego zadania.
Dotrzymanie prostego zobowiązania.
Z pozoru niewiele.
Ale każda taka sytuacja może przekazywać człowiekowi ważną informację:
„Potrafię na sobie polegać”.
Dla osoby, która przez lata doświadczała chaosu, kolejnych niepowodzeń i utraty kontroli, odbudowanie takiego przekonania może mieć ogromne znaczenie.
Poczucie sprawczości nie zawsze wraca dzięki wielkim sukcesom.
Często wraca dzięki małym rzeczom wykonywanym regularnie.
Wiele osób po uzależnieniu chce udowodnić sobie i otoczeniu:
„Teraz już dam sobie radę”.
To zrozumiałe.
Ale zdrowa samodzielność nie polega na tym, żeby nigdy nie korzystać ze wsparcia.
Czasem trzeba poprosić kogoś o pomoc w uporządkowaniu dokumentów.
Porozmawiać z terapeutą o lęku przed powrotem do pracy.
Poprosić bliskiego o towarzyszenie przy załatwieniu trudnej sprawy.
Skonsultować problemy finansowe.
Powiedzieć:
„Nie wiem, od czego zacząć”.
To także jest część odzyskiwania kontroli nad własnym życiem.
Bliscy często przez lata przejmowali obowiązki osoby uzależnionej.
Dzwonili.
Załatwiali.
Płacili.
Tłumaczyli.
Naprawiali konsekwencje.
Po rozpoczęciu terapii może pojawić się pokusa, żeby nadal robić to samo.
Szczególnie jeśli osoba zdrowiejąca ma trudności z codziennymi sprawami.
Pomoc nie zawsze jednak oznacza wyręczanie.
Czasem lepiej zapytać:
„Od czego możesz zacząć?”
„Którą część zrobisz sam?”
„Czy potrzebujesz pomocy, czy tylko kogoś, kto będzie obok?”
Odbudowywanie samodzielności wymaga możliwości podejmowania decyzji, ponoszenia odpowiedzialności i uczenia się na własnych doświadczeniach.
Po latach chaosu cisza może być niepokojąca.
Brak dramatów może wydawać się pustką.
Regularny dzień może sprawiać wrażenie monotonii.
Zwyczajność może wręcz budzić pytanie:
„Czy naprawdę tak ma wyglądać moje życie?”
Tak.
I właśnie odkrycie, że spokojne życie nie musi być nudnym życiem, może być jednym z ważnych etapów zdrowienia.
Z czasem w miejscu dawnych kryzysów mogą pojawić się inne rzeczy:
relacje,
zainteresowania,
praca,
poczucie bezpieczeństwa,
plany,
odpowiedzialność,
odpoczynek,
zwykła satysfakcja z dobrze przeżytego dnia.
Nie dzieje się to od razu.
Ale może się wydarzyć.
To jeden z powodów, dla których leczenie uzależnienia jest czymś znacznie szerszym niż samo przerwanie używania substancji.
Trzeba nauczyć się rozpoznawać emocje.
Radzić sobie z napięciem.
Budować relacje.
Rozwiązywać konflikty.
Podejmować decyzje.
Planować.
Przyjmować konsekwencje własnych działań.
Prosić o pomoc.
Odpoczywać bez uciekania.
I wreszcie — żyć zwyczajnym życiem.
W Ośrodku Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień MONAR w Kęblinach proces zdrowienia obejmuje nie tylko pracę nad samym uzależnieniem, lecz również stopniowe przygotowywanie do funkcjonowania poza ośrodkiem i odzyskiwania odpowiedzialności za własne życie.
Bo celem terapii nie jest przecież stworzenie człowieka, który tylko nie bierze.
Chodzi o coś znacznie większego.
O człowieka, który potrafi żyć.
Po uzależnieniu sukces nie zawsze wygląda spektakularnie.
Czasami jest nim człowiek, który wstaje rano wtedy, kiedy zaplanował.
Idzie do pracy.
Kupuje jedzenie.
Oddzwania.
Pamięta o zobowiązaniach.
Wieczorem wraca do domu.
I nie musi przed niczym uciekać.
Dla kogoś, kto przez lata żył w chaosie, taki dzień może być czymś niezwykłym.
Bo zdrowienie nie zawsze wygląda jak wielka przemiana.
Bardzo często wygląda jak tysiące zwyczajnych dni, które po raz pierwszy od dawna naprawdę należą do człowieka.
A website created by
ab-media.pl