Odstawienie narkotyków często kojarzy się przede wszystkim z głodem substancji, wahaniami nastroju, problemami ze snem czy trudnymi emocjami. Tymczasem wiele osób rozpoczynających leczenie doświadcza również czegoś, co potrafi być równie niepokojące:
„Czytam jedno zdanie kilka razy i nadal nie wiem, co przeczytałem”.
„Ktoś coś do mnie mówi, a po chwili już tego nie pamiętam”.
„Nie potrafię się skupić nawet na prostym zadaniu”.
„Mam wrażenie, jakbym miał mgłę w głowie”.
Dla osoby, która właśnie odstawiła substancję, takie doświadczenia mogą być przerażające. Pojawia się pytanie: czy ze mną dzieje się coś złego? Czy mój mózg już zawsze będzie działał w ten sposób?
Najczęściej odpowiedź nie jest tak dramatyczna. Problemy z koncentracją, pamięcią czy szybkością myślenia mogą pojawiać się podczas wczesnego okresu abstynencji i zdrowienia. Ich nasilenie oraz czas trwania są jednak bardzo indywidualne i zależą między innymi od rodzaju używanych substancji, długości ich przyjmowania, snu, kondycji psychicznej i fizycznej oraz innych problemów zdrowotnych.
Przez dłuższy czas używania substancji psychoaktywnej organizm funkcjonuje w warunkach dalekich od naturalnej równowagi.
Niektóre substancje silnie pobudzają układ nerwowy. Inne go hamują. Jeszcze inne wpływają na odczuwanie przyjemności, motywację, sen, poziom napięcia czy zdolność reagowania na stres.
Kiedy substancja przestaje być dostarczana, organizm nie zawsze natychmiast wraca do wcześniejszego sposobu funkcjonowania.
Może pojawić się okres, w którym człowiek jest fizycznie trzeźwy, ale nadal:
To jeden z powodów, dla których początki terapii mogą być znacznie trudniejsze, niż wyobrażała sobie osoba rozpoczynająca leczenie.
Odstawienie substancji jest bardzo ważnym krokiem, ale nie oznacza zakończenia procesu zdrowienia.
Można porównać to do organizmu, który przez długi czas pracował w niezwykle wymagających warunkach. Samo usunięcie czynnika obciążającego nie powoduje, że wszystkie funkcje natychmiast wracają do normy.
Układ nerwowy potrzebuje czasu na adaptację do funkcjonowania bez substancji.
Jednocześnie na koncentrację wpływa znacznie więcej niż sama historia używania narkotyków.
W pierwszych tygodniach abstynencji człowiek może jednocześnie doświadczać bezsenności, niepokoju, obniżonego nastroju, napięcia, intensywnych emocji oraz głodu substancji. Każdy z tych czynników potrafi znacząco utrudnić skupienie.
Czasami więc problemem nie jest wyłącznie pamięć.
Mózg jest po prostu przeciążony wszystkim, co dzieje się jednocześnie.
Trudno dobrze zapamiętywać informacje, kiedy człowiek od kilku nocy prawie nie śpi.
Problemy ze snem są częstym doświadczeniem podczas zdrowienia z uzależnienia. Mogą występować trudności z zasypianiem, częste pobudki, bardzo płytki sen, koszmary albo odwrotna sytuacja – potrzeba spania przez wiele godzin.
Brak odpowiedniego snu może powodować:
Czasami osoba uczestnicząca w terapii interpretuje to jako dowód, że „już nie potrafi myśleć”.
Tymczasem organizm może być po prostu skrajnie zmęczony.
To doświadczenie szczególnie często frustruje osoby rozpoczynające terapię.
Próbują przeczytać kilka stron książki, materiał terapeutyczny albo zwykłą wiadomość i po chwili orientują się, że praktycznie niczego nie zapamiętały.
Czytają jeszcze raz.
I jeszcze raz.
Może pojawić się złość:
„Kiedyś potrafiłem normalnie funkcjonować. Co się ze mną stało?”
W takim momencie łatwo zacząć porównywać swoje obecne możliwości z tym, jak funkcjonowało się kilka lat wcześniej. To jednak często niesprawiedliwe porównanie.
Osoba we wczesnym okresie zdrowienia może jednocześnie przechodzić przez ogromny stres psychiczny, zmianę środowiska, intensywną pracę terapeutyczną, zaburzenia snu i silne emocje.
Koncentracja nie funkcjonuje wtedy w próżni.
To ważne, ponieważ właśnie tego obawia się wiele osób.
Zdarza się, że pacjent zauważa własne problemy z pamięcią i natychmiast dochodzi do wniosku:
„Zniszczyłem sobie mózg”.
Nie można jednak na podstawie samego uczucia „mgły” ocenić, czy doszło do trwałych zmian.
Trudności poznawcze mogą mieć wiele przyczyn, a ich przebieg różni się w zależności od człowieka i używanych substancji. U części osób wraz z utrzymywaniem abstynencji, poprawą snu, odżywiania i stabilizacji psychicznej funkcjonowanie stopniowo się poprawia.
W innych przypadkach potrzebna może być dodatkowa diagnostyka.
Dlatego nie należy ani bagatelizować takich objawów, ani od razu zakładać najgorszego.
Pojawia się jeszcze jeden paradoks.
Właśnie wtedy, gdy człowiekowi trudno się skoncentrować, zaczyna uczestniczyć w terapii, podczas której trzeba:
słuchać innych, przypominać sobie wydarzenia, analizować swoje zachowania, wykonywać zadania, rozmawiać o emocjach i zapamiętywać nowe informacje.
Nic dziwnego, że czasami pojawia się myśl:
„Ja się do tego nie nadaję”.
Ale problemy z koncentracją nie muszą oznaczać braku motywacji.
Człowiek może bardzo chcieć się zmienić, a jednocześnie przez jakiś czas mieć realną trudność z utrzymaniem uwagi.
Dlatego ważne jest, aby powiedzieć o tym terapeucie zamiast próbować ukrywać problem.
Wyobraźmy sobie człowieka, który podczas rozmowy terapeutycznej jednocześnie myśli:
„Czy rodzina jeszcze mi zaufa?”
„Co zrobię po wyjściu?”
„Czy dam radę bez narkotyków?”
„Jak spłacę długi?”
„Co ludzie o mnie myślą?”
„A jeśli znowu się nie uda?”
Formalnie siedzi w jednym pomieszczeniu i słucha rozmowy.
Psychicznie jest jednak w dziesięciu różnych miejscach.
W takich warunkach możliwość skupienia całej uwagi na jednym zadaniu może być bardzo ograniczona.
Dlatego wraz z uczeniem się regulowania emocji i napięcia często poprawiają się również inne obszary codziennego funkcjonowania.
W terapii dużo mówi się o pracy nad sobą. Ale zdrowienie nie polega wyłącznie na analizowaniu problemów.
Znaczenie mają też rzeczy pozornie bardzo proste:
regularny sen, posiłki, ruch, określony rytm dnia, wykonywanie obowiązków, rozmowy z innymi, czytanie, planowanie i stopniowy powrót do zwykłych aktywności.
To właśnie dlatego codzienność w ośrodku terapeutycznym może mieć tak duże znaczenie.
Człowiek na nowo uczy się funkcjonowania w świecie, w którym nie wszystko podporządkowane jest zdobyciu, użyciu albo skutkom działania substancji.
Nie trzeba oczekiwać od siebie natychmiastowego powrotu do maksymalnej sprawności.
Często lepiej działać prostymi krokami.
Zamiast próbować zapamiętać dziesięć rzeczy – zapisać je.
Zamiast planować cały tydzień – zaplanować dzisiejszy dzień.
Zamiast czytać przez godzinę – spróbować przez kilkanaście minut.
Zamiast udawać na terapii, że wszystko się rozumie – powiedzieć:
„Przepraszam, trudno mi się dziś skupić. Czy możemy do tego wrócić?”
Pomocne mogą być również notatki, stały plan dnia, wykonywanie jednej czynności naraz oraz ograniczenie nadmiaru bodźców.
To nie są oznaki słabości.
To sposoby dostosowania codzienności do aktualnych możliwości.
Jednym z największych błędów jest ocenianie przyszłości na podstawie tego, jak człowiek czuje się właśnie teraz.
Osoba po kilku tygodniach abstynencji może pomyśleć:
„Skoro teraz nie potrafię się skoncentrować, już zawsze tak będzie”.
Podobnie można pomyśleć o lęku, bezsenności czy trudnych emocjach.
Ale terapia jest procesem.
Zmiany nie zawsze zachodzą równomiernie. Można mieć kilka dobrych dni, później znacznie słabszy tydzień, a następnie ponownie zauważyć poprawę.
Dlatego warto patrzeć nie tylko na to, jak jest dzisiaj, ale również na to, co zmieniło się w ciągu kilku tygodni lub miesięcy.
Trudności z koncentracją podczas zdrowienia nie powinny być automatycznie przypisywane wyłącznie uzależnieniu.
Jeżeli objawy są bardzo nasilone, gwałtownie się pogarszają, utrzymują się przez długi czas albo towarzyszą im niepokojące objawy neurologiczne lub poważne zaburzenia świadomości, wymagają oceny przez odpowiedniego specjalistę.
Podobnie znaczenie mogą mieć choroby współistniejące, przyjmowane leki, zaburzenia snu, niedobory żywieniowe czy problemy psychiczne.
Dlatego w terapii tak ważne jest patrzenie na człowieka całościowo, a nie sprowadzanie każdego problemu do jednego zdania:
„To przez narkotyki”.
Problemy z pamięcią i koncentracją mogą mocno uderzać w poczucie własnej wartości.
Szczególnie wtedy, gdy człowiek wcześniej uważał się za sprawnego, inteligentnego i samodzielnego.
Teraz może potrzebować przypomnienia, żeby wykonać proste zadanie.
Może zapomnieć o rozmowie.
Może nie rozumieć czegoś za pierwszym razem.
Może potrzebować więcej czasu.
To trudne.
Ale właśnie dlatego jednym z ważnych elementów terapii jest uczenie się cierpliwości wobec procesu, przez który przechodzi organizm i psychika.
Nie chodzi o usprawiedliwianie wszystkiego uzależnieniem.
Chodzi o dostrzeżenie różnicy pomiędzy:
„Nie chce mi się”
a
„Naprawdę jest mi teraz trudno, ale próbuję”.
Wychodzenie z uzależnienia jest czymś znacznie większym niż fizyczne odstawienie narkotyków.
To stopniowe odzyskiwanie zdolności do życia bez substancji – również do myślenia, odczuwania, planowania, odpoczywania, podejmowania decyzji i budowania relacji.
Czasami na początku człowiek chciałby zobaczyć zmianę natychmiast.
Tymczasem pierwszym sukcesem może być coś znacznie mniej spektakularnego:
przeczytanie całej strony książki i zapamiętanie jej treści.
Dokończenie jednego zadania.
Zapamiętanie rozmowy z terapeutą.
Przeżycie dnia zgodnie z planem.
A potem kolejnego.
Z takich niewielkich zmian zaczyna powstawać coś znacznie większego – zdolność do ponownego kierowania własnym życiem.
Jeżeli używanie narkotyków zaczęło kontrolować Twoje życie albo życie bliskiej Ci osoby, nie trzeba czekać, aż problem stanie się jeszcze większy.
Leczenie uzależnienia to nie tylko odstawienie substancji. To również praca nad emocjami, relacjami, sposobem myślenia, codziennymi nawykami i przygotowaniem do życia po terapii.
W Ośrodku MONAR w Kęblinach osoby uzależnione mogą otrzymać profesjonalne wsparcie i rozpocząć proces zmiany w bezpiecznym, terapeutycznym środowisku.
A website created by
ab-media.pl