Dla wielu osób terapia kojarzy się z jasnym celem: przestać brać, pić, uciekać.I rzeczywiście — kiedy substancja znika z życia, pojawia się ulga, trzeźwość, większa kontrola.
Ale bardzo często po terapii pojawia się coś, czego nikt się nie spodziewa: pustka.
Nie dlatego, że terapia „nie zadziałała”. Tylko dlatego, że uzależnienie przez lata było czymś więcej niż nałogiem.
Dla wielu osób uzależnienie było:
sposobem radzenia sobie z emocjami
odpowiedzią na ból, samotność, lęk
czymś, co porządkowało dzień i relacje
rolą, którą się znało („ten, który pije”, „ten, który bierze”, „ten, który ma problem”)
Kiedy to znika, pojawia się pytanie: kim jestem teraz?
I to pytanie potrafi być bardzo trudne.
Wielu pacjentów mówi:
„Myślałem, że po terapii będzie lepiej. A czuję się zagubiony.”
To normalne.
Bo terapia:
zabiera stary sposób życia
ale nie daje od razu nowej tożsamości
Nowa tożsamość nie pojawia się z dnia na dzień.Ona się dopiero buduje.
Poczucie pustki po terapii nie oznacza, że:
coś jest z Tobą nie tak
leczenie się nie udało
cofasz się
Oznacza, że:
stare schematy już nie działają
nowe jeszcze się nie ukształtowały
To moment przejścia, nie cofania się.
To zdania, które często pojawiają się po zakończeniu intensywnej terapii.
Bo przez lata:
emocje były tłumione substancją
decyzje były podporządkowane nałogowi
relacje kręciły się wokół uzależnienia
Trzeźwość to dopiero początek poznawania siebie:
swoich potrzeb
granic
emocji
wartości
I to bywa bardziej wymagające niż sam detoks.
Paradoksalnie, dla wielu osób najtrudniejsze nie jest życie „na dnie”, ale zwyczajne życie:
praca
odpowiedzialność
rutyna
relacje bez dramatu
Zwyczajność bywa pusta, cicha i… przerażająca, jeśli wcześniej życie było intensywne i chaotyczne.
Nie da się „wymyślić siebie” w jeden tydzień po terapii.Nowa tożsamość powstaje:
w codziennych wyborach
w małych decyzjach
w relacjach
w uczeniu się reagowania bez substancji
To proces, który wymaga:
cierpliwości
wsparcia
czasu
I bardzo często… kolejnych form pomocy.
W Monarze wiemy, że zakończenie terapii to nie koniec drogi, ale początek nowego etapu.
Dlatego tak ważne są:
relacje z innymi osobami w zdrowieniu
dalsze wsparcie terapeutyczne
bezpieczna przestrzeń do mówienia o pustce i zagubieniu
brak presji na „bycie już gotowym”
Bo zdrowienie to nie tylko trzeźwość.To uczenie się życia od nowa.
To pytanie nie ma jednej odpowiedzi.I nie musi jej mieć od razu.
Czasem wystarczy pierwsza, bardzo prosta:
„Jestem w drodze.”
I to naprawdę wystarczy na dziś.
A website created by
ab-media.pl